sobota, 28 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 3

Tak jak obiecałam rozdział wstawiam w sobotę ;)
~Sue

~~*~~



Rozdział 3 
-Hej dziewczyny- powitał nas Draco wchodząc do Sali OPCM-u- jak już pewnie Snape wam powiedział ta lekcja jest ze mną. 
-Tak, to nam powiedział. 
-Na lekcje Eliksirów miałyście przeznaczony tydzień, wiec to, że skończyłyście w dwie godziny nieco nas zdziwiło. Dzisiejsze lekcje będą czysto teoretyczne, bo nie macie jeszcze różdżek, ale jutro rano idziemy na Pokątną i robimy małe zakupy. 
-No dobra, to zaczynajmy- powiedziałam 
-A więc może najpierw:, „Co to jest Czarna Magia” 
-Czarna magia - rodzaj praktyk magicznych stosowanych w złych intencjach lub opartych na wierze w możliwość odwoływania się do złej części sił demonicznych, pojmowanych, jako osobowe przeciwieństwa sił dobra i światła. Istnieje wiele rozbieżności w pojmowaniu różnicy pomiędzy białą a czarną magią. Większość współczesnych magów należących do zachodniego kręgu kulturowego żadnemu rodzajowi magii nie przypisuje kolorów, twierdząc, że magia jest tylko narzędziem, a sposób jej wykorzystania zależy tylko od woli czarodzieja. –powiedziała z pamięci Em 
-Idealnie- powiedział zszokowany Draco 
-Może zróbmy jak u Snape’ a, ty nam dasz podręczniki, a my ci powiemy, czego z nich niesiemy. Co ty na to? -zaproponowałam 
-Dobra możemy tak spróbować. 
Chłopak rzucił nam cztery grubych podręczników, a my zaczęłyśmy je dogłębnie studiować. Najgorzej było z –podręcznikiem do pierwszej, bo tam spytałyśmy się go, aż trzy razy. Potem szło znacznie lepiej, a nawet z podręcznika do trzeciej klasy wiedziałyśmy wszystko. 
-Skąd wy to, na Merlina, wiecie? 
-Kiedyś wam to wytłumaczymy- obiecała Em 
-Eliksiry i OPCM miałyście skończyć pod koniec lipca, a nie na początku pierwszego dnia- powiedział rozbawiony mężczyzna 
-Jeszcze praktyka.- zauważyła Sue 
-To potrwa max tydzień 
-Jakie plany na dziś w takim razie- spytałam 
-Minerwa chce was poznać- poinformował Ślizgon 
-Dobrze myślimy, uważając, że ona tu dyrektoruje- zapytała Emily 
-Bardzo dobrze myślicie, ale czy jest takie słowo jak „dyrektoruje”- zapytał Draco 
-W naszym słowniku jest.- powiedziała Em 
-Mniejsza z tym, za jakieś pół godziny obiad w Wielkiej Sali. W tedy poznacie prof. McGonagald. 
-To my się pójdziemy przygotować. –powiedziałyśmy wystraszone 
Pobiegłyśmy szybko do naszych pokoi, po drodze ustaliłyśmy, że ubieramy się w spódniczki i koniecznie na zielono-srebrno, żeby niebyło wątpliwości w jakim domu chcemy być. Zaczęłam szukać jakiś ciuchów, które pasowałyby do opisy. Niestety było to trudne gdyż nie gustowałam specjalnie w spódniczkach. Po długich poszukiwaniach znalazłam ciemno-zieloną spódniczkę sięgającą do połowy ud i srebrną bluzkę na ramiączkach z cekinami. Na całość zarzuciłam jeszcze czarny, luźny sweterek. 
Kiedy wyszłam dziewczyny już na mnie czekały. Były ubrane podobnie jak ja, z tym, że Emily miała na sobie zieloną sukienkę i srebrne bolerko, a Sue srebrną spódniczkę, czarną bluzkę i zielony sweter. Całkowicie niebyło wątpliwości, że chcemy zostać Ślizgonkami.
Po chwili do pokoju wszedł mój brat i na nasz widok lekko zwolnił kroku.
 
-Ładnie wyglądacie –powiedział niepewnie– ale ja czytając te waszą książkę, czyli parodię naszego świata stwierdziłem, że raczej jak już to założycie na siebie czerwień. 
-No to myliłeś się tato- poinformowała Sue- w 100% chcemy być Ślizgonkami, bo należymy do grona „dziwnych fanek Harry’ ego Pottera” 
-Tak, zaraziła nas tym Emily.- powiedziałam- to ona nas wciągnęła w świat fanów. 
-Dobra, wszyscy już czekają. Możemy iść –poinformował mężczyzna
Ruszyłyśmy korytarzami w stronę Wielkiej Sali. Nie spodziewałyśmy się, że ta podróż będzie aż tak męcząca! Tam było z 200 schodów, które musiałyśmy pokonać. Kto to do cholery to projektował?! Na szczęście po długich męczarniach doszłyśmy do celu. Po wejściu do pomieszczenia zdałyśmy sobie sprawę, że oprócz naszych rodziców jest tam tylko prof. McGonagald. Reszta pewnie jest na wakacjach.
 
-Witam was- przywitała nas dyrektorka- raczej mnie znacie, więc nie będę się przedstawiać, wy też nie musicie. 
-Dzień dobry- powiedziałyśmy równo 
-Usiądźcie- powiedziała wskazując nam trzy miejsca przy stole leżące naprzeciwko jej krzesła.
Zrobiłyśmy jak nam kazała.  Na stole stały już najróżniejsze potrawy, wiele z nich już kiedyś jadłyśmy, ale część wyglądała na raczej magiczne. Kiedy wszyscy zaczęli jeść nałożyłyśmy sobie na talerze te potrawy, które według nas wyglądały niegroźnie. Kiedy już powoli kończyłyśmy jedzenie pani profesor zaczęła z nami rozmowę.
 
-A, więc jak bardzo ten świat różni się od waszej książki?- zapytała 
-Bardzo, pani profesor- powiedziała Sue- wiele osób jest po innej stronie niż napisano w książce, wiele osób żyje, a w książce zginęli, a wiele zginęło, a według książki żyli długo i szczęśliwie. 
-Severusie- starsza kobieta zwróciła się do ojca Em- jak wam idą lekcje Eliksirów? 
-Już skończyliśmy- poinformował ją Mistrz Eliksirów 
Pani dyrektor zakrztusiła się sokiem z dyni, który właśnie piła. 
-Ale ja to? Tak szybko?- zapytała po pewnym czasie 
-Skończyliśmy też teorię OPCM-u- dodał Draco 
-Że jak proszę? W ciągu niecałego dnia przerobiliście, aż tyle? –dziwiła się Minerwa 
-No w sumie, to one większość wiedziały już przed przyjazdem tu, z jakiegoś tam „natu” 
-Nie „natu”, tylko „netu”- poprawiła go Em 
-Czyli mugole wiedzą o nas aż tyle?- spytała zdziwiona 
-Tak –odpowiedziałam- są u nas takie jakby szkoły magii, ale z samą teorią i często nawet nie musimy się spotykać żeby się tego uczyć, no i w niektórych opowiadaniach napisane jest parę rzeczy o na przykład tworzeniu eliksirów, bo opowiadanka, które my czytamy są zwykle o tematyce ss/hg, hg/dm, gw/dm, albo severitusy, czy bellamorty, nigdy jeszcze nie czytałam czegoś takiego jak snary czy drary, ale o paru takich opowiadaniach słyszałam.
-Przetłumaczcie- poprosiła McGonagald 
-Dobra- powiedziała Em i wytłumaczyła, co znaczą wcześniejsze skróty. Kiedy doszła do snarów i drarów wszystkich napadł jakiś dziwny kaszel, a Draco zaczął się burzyć i mówić, że ten, kto to wymyślił jest totalnym idiotą.   
-Wiesz tato, bywały lepsze rzeczy, o tobie w necie, takie jak TOP10-powiedziała Sue 
-Warto pytać, co to?- zapytał mój ojciec 
-Nie- odpowiedziałam pewnie- to nie jest nic, o czym chcielibyście wiedzieć. 
-Wy macie dopiero 14 lat i czytacie takie coś? 
-No mówimy, że snarów i drarów nie czytałyśmy- protestowałam 
-Dobra tylko, czemu jakoś nie mogę uwierzyć, że w tych waszych ss/hg, niema nic powyżej 18.- powiedział Draco -Ale naprawdę nie było, przynajmniej nie zawsze.- powiedziała Em 
-Czyli czasem było?- dopytywał się Severus 
-No czasami.- przyznała Sue 
-Dobra, zmieńmy temat- powiedziała McGonagald 
Obiat nie potrwał długo, już o 15 byłyśmy z powrotem w naszym salinie. Nasi rodzice musieli zostać na górze, dyrektorka chciała zamienić z nimi kilka słów. Niechciała mówić przy nas, więc byłyśmy pewne, że rozmowa będzie o nas. Po jakiś 20 minutach nasi rodzice wrócili. 
-O, czym rozmawialiście- spytała Em 
-Minerwa stwierdziła, że nie powinniśmy tak na was naciskać- oznajmił rozbawiony Draco
-A wy na nas naciskacie?- spytałam 
-Minerwa stwierdziła, że to jedyne wytłumaczenie kolorystyki waszych strojów.- powiedział mój ojciec 
-Czyli ona nie wierzy, że po prostu chcemy być Ślizgonkami?- oburzyła się Sue
-Najwidoczniej. Może myśli, że wszystkie nastolatki szaleją za Potterem i całym Gryffindorem- powiedział Snape 
-Bo wszystkie NORMALNE nastolatki w świecie mugoli są takie, ale my nie zaliczałyśmy się tam do najnormalniejszych, każda nasza mugolski koleżanka wam to powie.    
-Tak normalne to wy nie jesteście- skomentował Severus, widocznie przypomniał sobie to, co ujrzał w myślach Em.
-Em niemów, że pokazałaś swojemu ojcu twoje sny!?- zapytała rozbawiona Sue 
-A, co? Miałam go okłamywać? 
-O czy ona śniła?- spytał przerażony Draco 
-Nie chcesz wiedzieć - poinformował Czarnowłosy mężczyzna, a nasza trójka się roześmiała. Sądząc po ich minach to pomyślały o tym samym, co ja „Snape mył Voldemorta… językiem!”, chociaż jemu mogło chodzić o to z ręcznikiem… 
-Jeśli to dotyczy mnie to chce!- oburzył się blondyn 
-No wiesz w pewnym stopniu… ale na pewno NIE chcesz wiedzieć co one o nas myślą- poinformował Snape 
-Chyba im powiedziałeś, ze nie byliśmy  tacy jak nas Rowling opisała?!- burzył się chłopak 
-Ona nas nie widza w ten sposób, mają raczej dziwne wyobrażenia…- Snape chciał chyba coś jeszcze dodać, ale przerwał mu nasz śmiech „dziwne wyobrażenia” dość delikatnie to ujął. 
-Severusie, nie mam ochoty na żarty! 
-Jak tak bardzo chcesz to porozmawiaj z nimi sam! 
-Dziewczyny do mojego gabinetu- powiedział po chwili ciszy 
Poszłyśmy za nim bez  słowa. Zastanawiałam się na ile prawdy mu ukazać. Snape wie wszystko, ale czy to mądre mówić to i jemu? Raczej, na pewno, nie. 
-Co jest takiego, czego Severus nie chce mi powiedzieć?- spytał jak tylko doszliśmy na miejsce.
Przez chwilę panowała cisza. Żadna z nas nie wiedziała jak odpowiedzieć na jego pytanie, patrzyłyśmy się tylko na siebie tempo. Po pewnym czasie zdecydowałam się przerwać milczenie.
-Są to sprawy, o których na pewno nie powinieneś wiedzieć. Mogę cię jednak zapewnić, że nie postrzegamy was, jako tych najgorszych z tych złych. 
-Jednak chciałbym wiedzieć, co myśli o mnie moja córko, siostra i chrześniaczka! 
-Jestem twoją chrześniaczką?- zdziwiła się Em 
-Tak, ale nie zmieniaj tematu.- denerwował się ojciec Sue 
-Dobra sam tego chciałeś!- powiedział wkurzona Em- według naszej wizji świata, tej, w której myślałyśmy, że to tylko zmyślona bajka dla dzieci, wy byliście tymi najfajniejszymi. Naszą Wielką Trójcą, byliście właśnie wy. Seviaczek- Misiaczek, Dracuś i Lucek. To był główny temat naszych rozmów, a często nawet i snów. Nie chcesz wiedzieć, co było w naszych snach… albo nie, jak chciałeś wiedzieć to może powiem ci jedno zdanie, którym zrelacjonowałabym jeden z tych normalniejszych snów: „Spałam z Draco po Lucku”- szok wypisany na jego twarzy dodał jej odwagi- wystarczy, czy może opisać kilka innych snów z wami w roli głównej, Np. o tym jak Snape mył Vol.…- niedane było jej dokończyć 
-Wystarczy!- przerwał jej mężczyzna- zrozumiałem już, dlaczego Snape nie chciał mi tego powiedzieć. 
-No nareszcie to do ciebie dotarło- skomentowałam- chyba, że chcesz troszkę więcej szczegółów, wiesz to naprawdę nie jest koniec… 
-Nie! Naprawdę, starczy. 
-To może zapomnisz o dzisiejszej rozmowie, będzie to dla ciebie zdrowsze, tato. 
-Myślę, że to raczej będzie lepsze dla was. Każdy normalny rodzic nieźle wkurzyłby się na swoją córkę, jeśli dowiedziałby się o takich… erotycznych wizjach, tyczących się o tyle starszych mężczyzn- zauważył. 
-Wy też święci nie jesteście!- zauważyłam- urodziłeś się w 1980 roku, Giny w 1981, a Sue jest, z 1997, więc byliście dość młodzi jak na rodziców! 
-Nie bądź taka mądra! Matka Sue miała 16 lat, gdy ją urodziła, nie tak jak wy, 15! 
-A czy ja powiedziałam, że jestem w ciąży? To tylko głupie myśli i beznadziejne sny. 
-Możemy skończyć ten temat?- spytałam 
-Tak, ale tę rozmowę jeszcze dokończymy Sue.

czwartek, 26 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 2



 Rozdziały będą pojawiać się raz w tygodniu, a dokładniej w sobotę ;) Zachęcam do komentowania 
~~*~~

Rozdział 2 
Obudziłam się rano. Mój tata jeszcze spał. Kurczę, ciągle mam ochotę mówić na niego Lucek! To jest straszne! Tak z dnia na dzień dowiedzieć się, że ktoś jest twoim ojcem. No cóż przynajmniej Dracuś to mój brat i mogę na niego mówić jak chcę.
Wstałam, ubrałam się i wyszłam z sypialni. W pokoju zobaczyłam Emily z jakimś chłopakiem i zrozumiałam, że to jej brat. W sumie był bardzo podobny do jej ojca. Chłopak miał średniej długości czarne włosy i tego samego koloru oczy. Był niewiele niższy od Emily, która swoją drogą była najniższa z nas.
-Hej-powiedziałam cicho- ty już nieś pisz?- spytałam, ponieważ przyjaciółka zwykle wstawała około godziny 12, a tu zegar wybił ledwo 9
-Hej. Nie postanowiłam pierwszy dzień tu wykorzystać w całości- powiedziała Emily- To mój brat Michael- dodała wskazując na chłopca- Michael to jest moja koleżanka Kate. 
-Hej- przywitałam chłopaka
-Cześć ciociu. 
-Czemu mówisz do mnie ciociu?- zapytałam zdziwiona, a wręcz lekko przestraszona tym faktem 
-Bo Draco to wujek, a więc ty jesteś ciocią. Nie uważasz? To raczej logiczne.
-Nie, co to, to nie. Ja jestem Kate, nie żadna „ciocia’’. 
-No, dobra, ale mama mówiła, że mam do ciebie mówić ciocia. 
-Porozmawiam z nią. 
-Dobra, ale ona zawsze stawia na swoim. 
-Nie będziesz mówił do mnie ciociu jestem od ciebie starsza tylko o 2 lata. 
-Dobra jak chcesz. 
-Znasz inne słowa czy tylko „dobra” 
-Znam. –Młody wyszczerzył się patrząc na mnie wyczekująco
-Skończyliście już tą pasjonującą dyskusję?- spytała bardzo zniecierpliwiona Emily 
-Tak 
-Em, jak tam Sev, jako tata się spisuje. 
-Na razie jest ok, taki trochę jak z tych wszystkich blogów, wiesz tych bardziej NIE kanonicznych, jak na mój gust, ale to dopiero jeden dzień, więc wiesz... 
-Chciałaś chyba powiedzieć jedna noc. 
-Chyba lepiej wiem, co CHCIAŁAM powiedzieć, „Jedna noc" to ja POWINNAM powiedzieć. 
-Jesteś dziwna, ale bez tego byłoby nudno. 
-Wiem. 
-Ty wiesz wszystko, w końcu jesteś córką samej Hermiony Granger- Snape i Severusa Snape' a 
-Zazdrościsz? 
-No na pewno. Że niby Lucek jest gorszy od Seva? 
-Tego nie powiedziałam. 
-No, ja myślę. 
-Wow, to mnie ZDZIWIŁAŚ. Ty myślisz??? 
-Ha... Ha... Ha... Zabawneee… 
-Wiem.
-Widzę, że znowu wiesz. 
-Już ci mówiła, wczoraj na boisku, wszystko znaczy WSZYSTKO! 
-Robisz się nudna 
-Ja? 
-Nie św. Anna 
-No, ja myślę! 
-Okej, skończmy to, bo twój brat się na nas dziwnie patrzy. 
-Ja?- powiedział Mich- nie skądże, przecież wy jesteście w 100% normalne. 
-Jak chcesz Mich to możesz mówić przy Kate. 
-Wole nie.- odpowiedział brat Emily 
-No wal, śmiało.- namawiała go Em 
-No dobra, ale jak to dojdzie do niewłaściwych osób to cię uduszę. A więc jak już mówiłem, podoba mi się Jone, siostra Sue, i chcę się dowiedzieć jak ją poderwać. 
-Po pierwsze, to super, po drugie idź z nią do pokoju życzeń.- zaproponowałam 
-Nie wiem gdzie on jest. 
-My chyba wiemy i nie pyta skąd!!! 
-Dobra, nie zapytam. A teraz idę się ubrać, bo o 11 idziemy z Jone na spacer.
-Powodzenia życzę! 
Chłopak tylko wdzięcznie uśmiechnął się i ruszył do pokoju państwa Snape. 
-Em, jak tam żyjesz z bratem. 
-Na razie spoko, ale nie lubię dzieci, więc zaraz mi się znudzi. 
-No on już nie jest takim dzieckiem.- stwierdziłam – Ma przecież 13 lat! 
-Ta, na pewno 
-Kiedy ty miałaś 13 lat mówiłaś, że nie lubisz dzieci, więc jak mniemam nie zaliczałaś siebie do tej grupy? 
-Nie mądruj się! 
-Twój tekst, kiedy nie możesz już nic wymyślisz. 
W tedy do pokoju weszła Sue, przerywając naszą pasjonującą dyskusje, i usiadła koło nas na kanapie tam gdzie wcześniej siedział Michael. 
-Hej, dziewczęta. Jak tam nocka?- zapytała radośnie 
-Dobrze, a coś ty taka rozćwierkana?- spytałam 
-Jone jest cudowna, zawsze chciałam mieć siostrzyczkę. Uwielbiam z nią gadać nareszcie nie jestem jedynaczką- odpowiedziała uradowana 
-Miło mi, że ci się podoba. 
-A, co u was? 
-Michael jest spoko, a Sev jest taki mocno blogowaty. 
-U mnie też nic ciekawego. Lucek to po prostu Lucek. 
-Nadal nie mogę w to uwierzyć. Mieszkamy w Hogwarcie z Seviaczkiem, Luckiem i Dracusiem! 
-Spełnienie marzeń!!! - Powiedziała Emily 
-Jeszcze tylko musimy zostać przydzielone do Slytherinu –dodałam pośpiesznie 
-Tak! Koniecznie.- Zawołała Em 
-Mi tam obojętnie gdzie trafie byle nie do Gryffindoru, ani Huffelpafu!- powiedziała Sue 
-Ta, a niby nadajesz się na Krukonkę- powiedziałam śmiejąc się- z tym twoim IQ. 
-Jedynie to Em mogłaby być kujonką, znaczy Krukonką- powiedziała Sue 
-Ha… ha zabawna jesteś- denerwowała się Emily 
-Wiem 
-Jesteście monotonne- powiedziałam znudzona 
W tym momencie do pokoju weszli nasi ojcowie. Z całej tej trójki najbardziej odznaczał się Severus, jego czarne włosy wyróżniały się na tle tlenionego blond Malfoy' ów. 
-No moje panie dziś zaczynamy naukę.- powiedział radośnie Draco. 
-Mam nadzieje, że przeklęta Rowling coś tam nabazgrała o eliksirach? Jakieś przydatne informacje. 
-Trochę, ale niewiele. Jakieś 3-4 lekcje. 
-To nie za dobrze, bo ze mną będzie pierwsza lekcja.- Powiedział poważnie Snape
Poszłyśmy za Severusem do pracowni eliksirów. Niemiałyśmy pojęcia ile zajmie nam nadrobienie tych czterech lat nauki. Przecież to pewnie kupa materiału!!! 
-No dobra na razie zacznijmy od skrótów.- powiedział rzucając nam tablicę, która trochę przypominała mugolski układ okresowy pierwiastków. Spojrzałyśmy na nią i radośnie stwierdziłyśmy, że tego uczyli w internetowej szkole magii, więc znamy to na pamięć. 
-Tato- zaczęła Emily- my to umiemy! 
-No to proszę, jaki jest skrót od piołunu? 
-Pi- powiedziałyśmy równo bez nawet najmniejszego zająknięcia 
Później padały coraz to trudniejsze nazwy składników, ale na każde pytanie odpowiedź była bez błędna. Zwykle odpowiadał Emily, czasem ja, a najrzadziej Sue, bo Eliksiry, to nie była jej najmocniejsza strona, zawsze wolała OpCM, ale jeszcze lepiej szła jej Czarna Magia. 
-Skąd wy to znacie? -zapytał zszokowany Snape 
-Z netu- powiedziała Sue 
-Z kąt? -zapytał zdziwiony 
-Nieważne- powiedziała Em- Kiedyś ci to wytłumaczę. 
-Skoro to umiecie przejdźmy dalej. Sposoby mieszania. 
-Jeśli główny składnik jest trujący to w... lewo, a jeśli nie to w prawo- powiedziałam zamykając oczy, dzięki czemu łatwiej przypomniałam sobie bloga, w którym o tym czytałam 
-Skąd to wiesz?- zapytał zdziwiony nauczyciel 
-Z netu -powiedziałyśmy równo 
-Dobrze, mam pomysł może ja wam dom podręczniki a wy mi powiecie, czego z nich NIE umiecie? 
-Dobra 
I zrobił jak powiedział. Przez pierwszą godzinę panowała kompletna cisza dopiero, kiedy odłożyłyśmy ostatni podręcznik mężczyzna zamrugał ze zdziwienia. 
-Wiecie wszystko, co jest tu napisane? 
-Tak. Dokładnie to samo było w umic-u 
-Czyli eliksiry mamy zaliczone?- zapytała Em 
-Jak widać. Teraz musze wam wyjaśnić, że nie jestem takim jak mnie Rowling opisała. 
-Eee... po co nam to wyjaśniasz? 
-Bo nie chce żebyście żałowały, że to ze mną tu siedzicie a nie z Potterem czy Wesley’ em.
-My nie żałujemy przecież... 
-Nie kłam.- krzyknął Sev i wdarł się do mojej świadomości. 
Udostępniłam mu całą prawdę, czyli to jak rozmawiałyśmy o nim, jak uwielbiałyśmy jego wypowiedzi, jakiego miałyśmy na jego punkcie bzika i jak bardzo nie lubimy Pottera. Zataiłam tylko fragmenty o Seviaczku –Misiaczku i niektórych snach Em. Potem przeniósł swoją uwagę na Sue, u której chyba nie znalazł nic ciekawego, a na końcu na Emily. Po jego minie zauważyłam, że Emily musiała pokazać mu WSZYSTKO, co z nim związane. Hym.. to mogło być ciekawe, te jej sny i jego różowe stringi. Hech, no to będzie się działo! Ciekawe czy zobaczył też te sny, które nie do końca go dotyczyły. Na przykład spanie z Draco po Lucku!  Po chwili spojrzałam na niego nieco dokładniej i zobaczyłam w jego oczach ulgę, rozbawienie, ale jednocześnie wielkie zdziwienie. Przecież my wszystkie trzy widziałyśmy go, jako przystojnego i pociągającego bohatera, a nie wrednego i złego dupka z lochów. To go musiało zdziwić. 
-O ile dobrze wczytałem się w historyjkę napisaną przez Rowling to jestem tam przedstawiony nieco inaczej-zauważył 
-Według jej „historyjki”, Potter przeżył i żył długo i szczęśliwie, a ciebie zabił wąż Voldzia- zauważyła Em- a poza tym to jakoś wolimy czytać blogi, tam jest wiele ciekawszych rzeczy o tobie. 
-Tak? A co tam piszą?- spytał szczerze zainteresowany 
-No, że ty jesteś mężem Hermiony-powiedziała Sue 
-Znaczy są też takie, że Hermiona wychodzi za Draco, albo Lucjusz, albo Voldrmorta.- doprecyzowałam- Czasem też piszą, ze jesteś jej ojcem, albo to Voldzio nim jest, są też takie, w których jesteś ojcem Pottera.- Na te słowa Snape zrobił taką minę, że ciężko się było nie roześmiać. Ale ta wizja faktycznie mogła go przerazić on, jako ojciec POTTERA, toć to całkiem nielogiczne i… głupie. 
-Jak ktoś mógł wymyślić taką bzdurę?- spytał po pewnym czasie 
-W książce było napisane, że byłeś śmiertelnie zakochany w Lilii Evans i po jej śmierci w ogóle się załamałeś, więc jakieś dziewczyny, co to pisały, wymyśliły sobie, że mogłeś mieć z nią dziecko. – wytłumaczyła Em 
-A, co z tym, że Czarny Pan jest ojcem Hermiony, albo ja nim jestem? 
-Tu chodzi o to, że każdy chciał za wszelką cenę znaleźć Hermionie magicznych rodziców, bo ludzie chcieli ją przenieść do Slytherinu. Większość autorek gardzi Gryffindorem i przedstawiają się, jako Ślizgonki. 
-No, no, no. Z tego, co mówicie to w mugolski świecie jest o nas głośno. 
-Pewnie, książka i film „Harry Potter” mają taką sławę, o jakiej Rowling na pewno nawet nie marzyła jak to pisały, ale w sumie skąd ona to wszystko wie? 
-Jest charłakiem, blisko spokrewnionym z Potterami. 
-Cóż, jednak trochę poprzekręcała faktów w tej historii.- zauważyła Sue 
-Musiała, inaczej nikt by jej tego nie wydał.- Powiedziała Em 
-No, tak czy siak, nie musimy już o tym czytać, my tu jesteśmy!!! 
-Dobra moje drogie, ten tydzień mieliśmy wałkować Eliksiry, ale skoro mam przed sobą trzy geniuszki, to jeszcze dziś zaczniecie OPCM, zrozumiano? 
-Tak jest- zasalutowałyśmy mu równiutko, jak w wojsku.

ROZDZIAŁ 1



Rozdział 1 
Pewnego słonecznego dnia w wakacje poszłam z dwiema najlepszymi koleżankami na boisko do koszykówki koło naszej, w sumie już byłej,  kochanej szkoły. Oczywiście powinna nas być piątka, ale te dwa geniusz- Kate i Lotta gdzieś wybyły. Usiadłyśmy pod ulubionym koszem, który postanowiłyśmy nazwać „Draco” i gadamy o jakiś bzdurach typu Harry Potter. Naprawdę jesteśmy  jego wielkimi fankami, ale nie postaci tylko filmu i książki. Z postaci zawsze wolałyśmy Draco, Severusa i Lucjusza… Ślizgoni zawsze byli jacyś tacy… bardziejsi. Jedyne Gryffonki, jakie lubiłyśmy to Giny i Hermiona, no i oczywiście Syriusz i Remus, ale ich nie da się nie lubić.
 -Em no mówię ci jesteś podobna do Seva i Hermiony. I tylko nie zaprzeczaj! Jeśli mi nie wierzysz spójrz w lustro.- Faktyczne, była to prawda, Emily miała dokładnie takie włosy jak Hermiona, a kolor oczu z pewnością odziedziczyła po Severusie. Była jednak niska, więc ta część budowy odróżniała ją od Mistrza Eliksirów. 
-Ta, a ty do Draco.- Również szczera prawda, Sue miała tlenione, blond włosy i  niebieskie oczy. Poza tym była szczupła, ale miała Wesley’ owski uśmiech.
-Ta Em, na pewno, jeszcze została Kate.
-Ja nie jestem podobna do nikogo!- Broniłam się, wiedziałam, że zaraz porównają mnie, albo do Harry’ ego albo do Rona, czy innego Gryfona. Znając je od razu wyjadą z Longbottonem. 
-No trochę jesteś do Draco, ale nawet jakby bardziej do Lucka i masz włosy Bellatrix. Taki nie ogar na łbie.- Komentowała Em, co było najszerszą prawdą. Moje włosy zawsze, ale to zawsze układały się zupełnie inaczej niż chciałam, nie, wróć- one w ogóle się nie układały. Poza tym miały taki sam kolor jak te Belli, no może były minimalnie jaśniejsze. 
-No cóż może nawet być. Ale za te włosy to cię kiedyś dopadnę! Ale Sue ma racje normalnie jesteś połączeniem Seva i Miony. 
-Niby gdzie? 
-Domyśl się, co ci bym odpowiedziała, a poza tym jesteś tak mądra jak Hermiona, taka trochę nasza Panna- Wiem- To- Wszystko, a w UMIC-u same „wybitne” na Eliksirach i Transmutacji, i na… 
-No cóż, z tym się zgodzę ja ZAWSZE wiem WSZYSTKO. 
-I, jaka jesteś skromna… 
Zaczęłyśmy się śmiać w najlepsze. Te chwile lubię najbardziej, kiedy jesteśmy razem i nie możemy ogarnąć napadu głupawki, co zdarza się u nas zdecydowanie za często jak na normalne( ta my i normalne) osobniki gatunku  ludzkiego, rodzaju żeńskiego 
 Aż tu nagle podchodzi do nas trzech dość wysokich mężczyzn i dwie kobiety. Mężczyźni byli ubrani jak Śmierciożercy w HP, a kobiety miały na sobie bardzo tradycyjne, czarodziejskie szaty, nie uczniowskie, tylko takie, jakie nosiła Minerwa McGonagald. Wyglądali jakby wracali z balu przebierańców, albo chcieli zbierać cukierki 31 października, tylko byli na trochę za starzy. Jeden z mężczyzn wyciąga różdżkę i rzuca na nas jakieś zaklęcie. ”Drętwotę”, jeśli się nie mylę. Na początku myślałam, że to jest tylko sen, cudowny, niestety jedynie sen, ale potem stwierdziłam, że gdyby to był sen nigdy bym nie pomyślała o tym, że ja śnię. Chyba logiczne. 
W tedy zemdlałam. Obudziłam się dopiero w ciemnym pomieszczeniu, który przypominał salę do chemii, ale było bardziej … magiczne, na ławkach stały nie probówki, tylko kociołki. Zdawało mi się jak bym skądś znała to miejsce. Jakbym je kiedyś widziała, ale nie mogłam sobie przypomnieć gdzie. Dopiero po paru minutach zorientowałam się, że moje koleżanki też tu są. 
-Kate, Kate!- Zaczęła wołać mnie Emily 
-Tu jestem – krzyknęłam – a gdzie Sue? 
-Jestem z Emily! 
-Em tobie też się wydaje, że to wygląda jak… Hogwart? – Spytałam niepewnie podchodząc po omacku w ich stronę, bo pomieszczenia było nieoświetlone. 
-No tak trochę, a ty Sue jak myślisz? 
-To niedorzeczne, ale tak, tak to wygląda. 
Nawet nie widziałyśmy, kiedy do pomieszczenia wszedł wyskoki, ciemno włosy mężczyzna o oczach tak czarnych, że najgłębsze otchłanie są przy nich niczym. Kiedy wreszcie ktoś zapalił świece, mogłyśmy zobaczyć, kto jest z nami w pomieszczeniu.  To był… Snape, a z nim za rękę szła Hermiona z tyły byli jaszcze Lucjusz Malfoy i Draco z Giny, a wszyscy wyglądali na podekscytowanych, tylko Sev miał swój zwykły poker face. Jaki to on. 
-Hej dziewczyny!- Zawołała radośnie Giny 
-Przejdźmy do sedna- zaproponował Snape- czytałyście Harry’ ego Pottera? 
-Severusie, może najpierw jakiś wstęp?- Spytała Hermiona widocznie zaniepokojona naszymi minami, które wyrażały głównie nie dowierzanie, strach i zdziwienie 
-Po, co?- Zapytał, po czym zwrócił się znów do nas-Odpowiedzcie na pytanie. 
-Tak  i to nie raz i nie dwa- powiedziałyśmy chórem 
-A, więc: to w większości była prawda z tym, że ja nie zgiąłem, Draco w szóstej klasie przeszedł na jasną stronę, Hermiona niebyła z Ronem, bo on zgiął, Lucjusz był dobry, bo tak jak ja był szpiegiem a Giny niebyła z Potterem, bo on też zginął razem z swoim przyjacielem, ale wojna trwa. – Mówił to takim beztroskim głosem, jakby chodziło o jutrzejszą pogodę, a nie o tym, że musimy zmienić pogląd na cały świat. Był to dla nas szok i on raczej powinien o tym wiedzieć. 
-I, co my mamy z tym wspólnego?- Zapytała Sue bardzo przestraszonym głosem, bo ja i Emily byłyśmy zbyt wstrząśnięte tym, że największa fikcja naszego świata okazała się prawdą, by o cokolwiek zapytać. 
-A to- zaczął Snape-, że urodziłyście się w czasach zaciętej wojny, więc nie byłyście wychowywane przez swoich rodziców. 
Po tych słowach cała nasza trójka zbaraniała. Przez dłuższy czas panowało w Sali nieznośne milczenie. 
-Bo widzicie- zaczęła tym razem Hermiona- wy nie jesteście mugolkami. Powinniście iść teraz na piąty rok nauki w Hogwarcie, ale wasi przyszywani rodzice nie chcieli was puścić, bo bali się o was. Dopiero teraz ich przekonaliśmy, że w szkole będziecie bezpieczne. 
-Kim są nasi prawdziwi rodzice?- Zapytałam drżącym głosem, bo już znałam odpowiedź, a sądząc po minach moich koleżanek- one z pewnością też 
-Jesteśmy tu. – Powiedział z powagą Draco 
Na chwilę znów zapadła głucha cisza. „Czyli jednak”- pomyślałam. Tym razem pierwsza ocknęła się Emily. Podeszła do Snape’ a i Hermiony patrząc na nisz pytająco 
- Tak Emily, to my jesteśmy twoimi rodzicami- powiedziała Hermiona przytulając ją do siebie jakby nigdy nic się nie stało 
Następnie Sue podeszła do Draco i Giny z takim samym spojrzeniem, na co oni jedynie pokiwali głowami i rozpłakali się 
-A, więc- zaczęłam- Tato?– Podeszłam do Lucjusz powoli, a on rozłożył ramiona z taką niepewnością, że zrobiło mi się go żal, przez co nawet nie przyszło mi na myśl by znienawidzić go za te wszystkie lata życia w niewiedzy, podbiegłam do niego, przytuliłam i postanowiłam myśleć o sobie, jako o Kate Malfoy, z wspaniałego rodu Malfoy’ ów. 
-Jest początek lipca-po pewnej chwili zaczął znów rzeczowo Snape- we wrześniu idziecie na piąty rok, więc do tego czasu musicie nadrobić cztery lata nauki. Na szczęście macie przed sobą nauczyciela Eliksirów- jak się domyślacie, to jestem nim ja, Zaklęć- wskazał na mojego tatę – Opcm- u – wskazał Draco- i Transmutacji- wskazał na Hermionę. 
-Dobra, to był dzień pełen wrażeń chodźcie spać, jutro zaczynacie naukę- powiedział Luc… tfu znaczy mój tata 
Wyszliśmy z Sali i ruszyliśmy lochami w stronę, gdzie według filmu powinny znajdować się komnaty Snape’ a. Kiedy weszliśmy do pomieszczenia zobaczyłam przed sobą wielkie i potężne drzwi, które prowadziły do prywatnych pokoi? Na pierwszych był wielki napis SNAPE na drugich MALFOY a na trzecich MALFOY YOUNIOR. Weszłam razem z ojcem do naszej sypialni. Był to dość duży pokój, zielono-srebrny, w którym były dwa łóżka jedno dwu i drugie jedno osobowe. Na półkach zobaczyłam też swoje rzeczy, więc miałam pewność, że niczego mi nie zabraknie, ale jednocześnie zastanawiałam się, kiedy one się tu znalazły. Oprócz tego w pokoju było tylko niewielkie biurko, na którym leżał kałamarz, trzy pióra i jakieś szare papiery. 
-Kochanie połóż się.- Powiedział łagodnie ojciec 
-Chcę porozmawiać- odpowiedziałam szybko. 
-O, czym?- Zapytała zachęcająco mój tata,  nie to słowo brzmi dumnie, jeśli chodzi o niego, to na zawsze  pozostanie Lucek. 
-O wielu rzeczach. Na przykład, czy jeszcze kiedyś zobaczę tamtych rodziców?- Nie chciałam powiedzieć „rodziców”, ale nie mogłam też powiedzieć na nich po imieniu, czy takie sytuacje zawsze musza być tak skąpi kowane? 
-Jeśli będziesz chciała to nawet jutro.- Powiedział spokojnie, w sumie to podziwiam go za ten spokoju i opanowanie, pierwszy raz rozmawia ze swoją córką, a zachowuje się jakby to robił, co wieczór. 
-Nie. Na pewno nie tak szybko. Musze to wszystko sobie poukładać. Oni zatajali przede mną prawdę, przez całe życie, czemu nie puścili nas do Hogwartu. 
-Podobno bali się o wasze bezpieczeństwo, wiedzieli, czemu trafiłyście do nich, znali zagrożenie i nie chcieli was na to narażać, robili to w dobrej wierze, nie miej im tego za złe, po prostu chcieli was chronić. Chcesz coś jeszcze wiedzieć?- spytał zmieniając temat 
-Tak, jest mnóstwo pytań, które musze zadać. Np. czy Em i Sue mają jakieś rodzeństwo, i czy ja mam kogoś oprócz Draco?- Spytałam już trochę niepewnie 
-Emily ma 12-letniego brata, a Sue 12-letnią siostrę, a ty oprócz Draco mniemasz żadnego rodzeństwa, więc prawie jesteś jedynaczką. Taka wielka różnica wieku! 
-Jak to możliwe, że my trzy trzymałyśmy się zawsze razem? Raczej niewierze w takie zbiegi okoliczności. 
-Szczerze mówią, to był zbieg okoliczności.  Ja Severus i Draco mieliśmy zadbać o wasze dobre kontakty, ale całkowicie nam to nie wychodziło, więc kiedy kończyłyście szóstą klasę szkoły podstawowej  daliśmy sobie spokój, a w tedy wy zaczęłyście ze sobą rozmawiać i razem wychodzić na dwór i śmiać się bez powodu. Wiesz nawet nie wiem, co was tak zbliżyło, ale cieszę się, że to się stało, teraz będzie wam łatwiej.
Och, gdybyś wiedział- pomyślałam- no cóż, raczej dobrze, że nie wie, to w końcu mój ojciec.    
-Nie mam więcej pytań, przynajmniej na razie. Jeśli pozwolisz pójdę spać. 
-Oczywiście, śpij dobrze. 
Przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka, ale nie mogłam zasnąć. Przypomniała mi się nasza rozmowa na boisku. Zachciało mi się śmiać. Jednak trafiłyśmy świetnie z tym, do kogo jesteśmy podobne, cóż takie żarty, a ile w nich prawdy. Byłam ciekawa jak tam dziewczyny, czy też nie mogą zasnąć. Aż nagle usłyszałam głos Emily. 
-Mam pomysł! 
Może to nic nadzwyczajnego, ale w naszym języku „mam pomysł" oznacza „idziemy do kibla” tak jakoś się przyjęło i tak już u nas jest, więc wyszłam z łóżka i poszłam do wspólnego saloniku. 
-Czyli wy też nie mogłyście zasnąć?- Spytałam dziewczyn. 
-Wow, cóż za twórcze odkrycie, naprawdę, na miarę Nobla- Ironizowała Sue 
-Ha… Ha… Ha…- weź wymyśl coś oryginalniejszego niż ten twój Nobel, to się zrobiło nudnawe troszq. 
-Dobra idziemy.-Zarządziła Em przerywając nasza „twórczą dyskusje o nic”. Była w tym dobra, gdyby nie ona nasza przyjaźń rozpadła by się lata świetlne temu!
I ruszyłyśmy. Wolałyśmy nie rozmawiać na korytarzu, bo nigdy nie wiadomo, kto jeszcze jest w zamku, a po za tym jest mnóstwo portretów i duchów. Dopiero w łazience zaczęłyśmy rozmowę. 
-Dziewczyny pamiętacie naszą rozmowę dziś rano?- Zapytałam 
-Pewnie-odpowiedziała Sue-, ale trafiłyśmy, co? 
-No, a ty nam Em nie wierzyłaś, że przypominasz Seviaczka- Misiaczka. 
-Niemów tak na mojego ojcu!- powiedziała Em hamując śmiech- A ty, co Sue pewnie cieszysz się, że masz takiego ojca? Dracuś! 
-Ty jesteś zboczona! Nie zarywaj do mojego ojca, bo nie chcę takiej macochy! 
-Ale, jakiej? –spytała niewinnie Emily 
-Takiej chorej, co śni o moim dziadku- powiedziała Sue 
-To mój ojciec Sue. I, Em, nie chcę cię w rodzinie!- powiedziałam 
-Co ja poradzę, że Lucek jest suuuper, ale nie bój się nie zamierzam zarywać do niego, trochę za stary, wolałabym Draco, ale on ma żonę. 
-Głupie jesteśmy, wiecie?- spytałam 
-Wiemy- odpowiedziały chórkiem 
-Ale naprawdę, Em to wszystko tak przypomina twoje sny. 
-Bardziej Sue- zaprzeczyła- ja śniłam, ze któraś z nas wychodzi za któregoś z nich, a nie, że są naszymi ojcami, a to spora różnica. 
-Fakt, to w snach Sue byłam córką twoją i Bellatrix, a ty byłaś żoną Snape’ a i miałaś 20 dzieci, ale żadne nie było z nim i co ważniejsze Potter był bliźniakiem, a w sumie bliźniaczką Draco. 
-Jakby któryś z nich nas usłyszał… 
- Dobra wracamy-zarządziła Sue 
-To nie ty tu decydujesz- powiedziałam podnosząc dumnie głowę 
-Ta, Kate, a może ty, co?- spytała Sue 
-Jak ty się do mnie odzywasz. Jestem twoją ciotką-Powiedziałam udając ważny ton, ale nie mogłam opanować śmiech 
-Kate ma racje Sue- powiedziała Emily również niezbyt przekonująco 
-I ty Brutusie przeciwko mnie! 
Po tych słowach już nie wytrzymałyśmy i zaczęłyśmy się śmiać jak idiotki. Ruszyłyśmy do naszego apartamentu, cały czas się śmiejąc. Kiedy weszłyśmy do środka zobaczyłyśmy naszych ojców siedzących na kanapie z minami bardzo zaniepokojonymi. 
-Gdzie byłyście?- zapytał spokojnie Snape 
-W toalecie-powiedziałyśmy chórem 
-Czy wy musicie mówić chórem- spytał już trochę zdenerwowany 
-Tak-odpowiedziałyśmy jednocześnie robiąc taki sam wredny uśmiech jak on. 
-Jak wy robicie ten uśmiech-spytał Draco- mi się on nigdy nie udał! 
-Pół roku nauki i wiele nieudanych prób robi swoje.- powiedziałyśmy znów razem i nasz uśmiech jeszcze się powiększył 
-Idźcie spać. 
-Okej-znowu chórek