czwartek, 26 grudnia 2013

PROLOG



Prolog
-To nie jest dobry pomysł- protestował młody blondyn
-To jedyny pomysł!- odrzekł starszy, ciemnowłosy czarodziej 
-Na Merlina, co ty sobie wyobrażasz!? Że podrzucimy nasze córki do jakiejś mugolskiej wioski, a one w wieku 11 lat polecą do Hogwartu, jako szlamy!?- Denerwował się młodzieniec- to jest niedorzeczne. 
-Nie wioski tylko do MIASTA w Polsce, która, w brew pozorom, jest przyjazna dla istot magicznych- to tak po pierwsze, a po drugie TAK, tak to sobie wyobrażam- powiedział spokojnie 
-Niema w ogóle mowy, nie oddam mojej małej dziewczynki! Wiesz jak bardzo pragnąłem mieć córkę, wiesz jak długo na to czekałem?! 
-Czy ty myślisz, że ja nie mam żadnych wątpliwości!? Myślisz, że ja nigdy nie chciałem swojego dziecka. Odkąd wziąłem cię na ręce. Zawsze marzyłem, że będę miał dziecko,  ale myślę o jej przeżyciu! Nie mam zamiaru przez własne widzimisię mieć na sumieniu życia córki! Też powinieneś o tym pomyśleć! 
-Synu bądź rozsądny- wtrącił się trzeci mężczyzna, mówiący spokojnym i przekonującym głosem- tylko tam dziewczynki będą bezpieczne, jeśli tego nie zrobimy to Czarny Pan je zabije, a tego chyba nie chcesz… Przecież jeszcze kiedyś spotkamy nasze córki. 
-Twój ojciec ma rację- poparł go czarnowłosy mężczyzna- nie możemy narażać ich życia, dobrze wiesz, co się z nimi stanie, jeśli zostaną w Anglii. 
-Dobrze- zgodził się niechętnie najmłodszy czarodziej 
***
-Wybrałam odpowiednie rodziny, w każdej jest charłak, więc nie będzie problemu z wprowadzeniem ich w nasze problemy, urodzili się tuż po pierwszej wojnie, albo pod koniec jej trwania.- Oznajmiła starsza kobieta 
-Czemu akurat nasze dziewczyny muszą przez to przechodzić?- Spytała nagle jej rudowłosa przyjaciółka- Ja już mam dość! Czemu nie możemy żyć normalnie, czemu musimy je oddać?- Schowała twarz w dłonie i rozpłakała się. 
-Ja też mam tego dość. Chciałabym powiedzieć, że to zostawiam i żyć normalnie, jak mugole, ale dobrze wiesz, że to niemożliwe,  kariera ich ojców na to nie pozwala. 
-Ale, czemu musimy je wysyłać do jakiejś wioski, a nie tu, do Londynu, przecież tu też są charłacy?
-Tylko tam Voldemort ich nie znajdzie, tylko tam będą naprawdę bezpieczne, a po za tym nie wysyłamy ich do żadnej wioski tylko do Polski,  to naprawdę jest kraj przyjazny czarodziejom.
-Co to za różnica, będą tak daleko od nas! Wiem, że to dla ich bezpieczeństwa, ale nadal jest to dla mnie trudne. 
-To jest trudne dla nas wszystkich… 
***
-Do zobaczenia kochanie- powiedziała rudowłosa kobieta 
-Nie miejcie nam tego za złe!- Kobieta o brązowych włosach ucałowała jedno z trzech niemowląt w czółko. 
-Dziewczyny- zawołał najstarszy mężczyzna- musimy już lecieć. – Zobaczycie się jeszcze 
-Ale dopiero za 11 lat!- Protestowała rudowłosa czarownica 
-Zachowujesz się jak mój syn!- Powiedział ostro mężczyzna-  całkowicie na zdajesz sobie sprawy z zagrożenia, jakie czeka na nas i nasze dzieci. Dobrze wiesz jak się naraziliśmy Voldemortowi przez ostatnie lata, tak samo wy jak i my! 
-Nie musisz  się produkować! Wiem dobrze, jakie jest zagrożenie, ale chyba nie liczyłeś na to, że oddam moją córkę, tak po prostu, że to będzie takie łatwe! 
-Twoja przyjaciółka jakoś radzi sobie z emocjami- spojrzał na drugą kobietę- a jej na pewno też jest trudno.- Powiedział już o wiele spokojniej, a w jego głosie słychać było, smutek. Jemu też było strasznie trudno. Przywiązał się  do swojej dziewczynki. Do jej krzyku o czwartej nad ranem, do ciągłego płaczu, albo snu. Po prostu- przyzwyczaił się do bycia samotnym ojcem. Lubił swoją małą Córeczkę, choć nienawidził jej matki.
Z policzka czarnowłosego mężczyzny spłynęła jedna, samotna łza, która spadła na czółko jego córeczki. Łza bezradnego ojca, łza bezradnego człowieka…
Obudziłam się. Jak zwykle w tym momencie. Nigdy nie widziałam twarzy. Dziwne, po obudzeniu, wydawało mi się też to, że znałam te wszystkie emocje blondyna, ale w śnie było to całkiem normalne, jakbym siedział w jego głowie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz