sobota, 28 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 3

Tak jak obiecałam rozdział wstawiam w sobotę ;)
~Sue

~~*~~



Rozdział 3 
-Hej dziewczyny- powitał nas Draco wchodząc do Sali OPCM-u- jak już pewnie Snape wam powiedział ta lekcja jest ze mną. 
-Tak, to nam powiedział. 
-Na lekcje Eliksirów miałyście przeznaczony tydzień, wiec to, że skończyłyście w dwie godziny nieco nas zdziwiło. Dzisiejsze lekcje będą czysto teoretyczne, bo nie macie jeszcze różdżek, ale jutro rano idziemy na Pokątną i robimy małe zakupy. 
-No dobra, to zaczynajmy- powiedziałam 
-A więc może najpierw:, „Co to jest Czarna Magia” 
-Czarna magia - rodzaj praktyk magicznych stosowanych w złych intencjach lub opartych na wierze w możliwość odwoływania się do złej części sił demonicznych, pojmowanych, jako osobowe przeciwieństwa sił dobra i światła. Istnieje wiele rozbieżności w pojmowaniu różnicy pomiędzy białą a czarną magią. Większość współczesnych magów należących do zachodniego kręgu kulturowego żadnemu rodzajowi magii nie przypisuje kolorów, twierdząc, że magia jest tylko narzędziem, a sposób jej wykorzystania zależy tylko od woli czarodzieja. –powiedziała z pamięci Em 
-Idealnie- powiedział zszokowany Draco 
-Może zróbmy jak u Snape’ a, ty nam dasz podręczniki, a my ci powiemy, czego z nich niesiemy. Co ty na to? -zaproponowałam 
-Dobra możemy tak spróbować. 
Chłopak rzucił nam cztery grubych podręczników, a my zaczęłyśmy je dogłębnie studiować. Najgorzej było z –podręcznikiem do pierwszej, bo tam spytałyśmy się go, aż trzy razy. Potem szło znacznie lepiej, a nawet z podręcznika do trzeciej klasy wiedziałyśmy wszystko. 
-Skąd wy to, na Merlina, wiecie? 
-Kiedyś wam to wytłumaczymy- obiecała Em 
-Eliksiry i OPCM miałyście skończyć pod koniec lipca, a nie na początku pierwszego dnia- powiedział rozbawiony mężczyzna 
-Jeszcze praktyka.- zauważyła Sue 
-To potrwa max tydzień 
-Jakie plany na dziś w takim razie- spytałam 
-Minerwa chce was poznać- poinformował Ślizgon 
-Dobrze myślimy, uważając, że ona tu dyrektoruje- zapytała Emily 
-Bardzo dobrze myślicie, ale czy jest takie słowo jak „dyrektoruje”- zapytał Draco 
-W naszym słowniku jest.- powiedziała Em 
-Mniejsza z tym, za jakieś pół godziny obiad w Wielkiej Sali. W tedy poznacie prof. McGonagald. 
-To my się pójdziemy przygotować. –powiedziałyśmy wystraszone 
Pobiegłyśmy szybko do naszych pokoi, po drodze ustaliłyśmy, że ubieramy się w spódniczki i koniecznie na zielono-srebrno, żeby niebyło wątpliwości w jakim domu chcemy być. Zaczęłam szukać jakiś ciuchów, które pasowałyby do opisy. Niestety było to trudne gdyż nie gustowałam specjalnie w spódniczkach. Po długich poszukiwaniach znalazłam ciemno-zieloną spódniczkę sięgającą do połowy ud i srebrną bluzkę na ramiączkach z cekinami. Na całość zarzuciłam jeszcze czarny, luźny sweterek. 
Kiedy wyszłam dziewczyny już na mnie czekały. Były ubrane podobnie jak ja, z tym, że Emily miała na sobie zieloną sukienkę i srebrne bolerko, a Sue srebrną spódniczkę, czarną bluzkę i zielony sweter. Całkowicie niebyło wątpliwości, że chcemy zostać Ślizgonkami.
Po chwili do pokoju wszedł mój brat i na nasz widok lekko zwolnił kroku.
 
-Ładnie wyglądacie –powiedział niepewnie– ale ja czytając te waszą książkę, czyli parodię naszego świata stwierdziłem, że raczej jak już to założycie na siebie czerwień. 
-No to myliłeś się tato- poinformowała Sue- w 100% chcemy być Ślizgonkami, bo należymy do grona „dziwnych fanek Harry’ ego Pottera” 
-Tak, zaraziła nas tym Emily.- powiedziałam- to ona nas wciągnęła w świat fanów. 
-Dobra, wszyscy już czekają. Możemy iść –poinformował mężczyzna
Ruszyłyśmy korytarzami w stronę Wielkiej Sali. Nie spodziewałyśmy się, że ta podróż będzie aż tak męcząca! Tam było z 200 schodów, które musiałyśmy pokonać. Kto to do cholery to projektował?! Na szczęście po długich męczarniach doszłyśmy do celu. Po wejściu do pomieszczenia zdałyśmy sobie sprawę, że oprócz naszych rodziców jest tam tylko prof. McGonagald. Reszta pewnie jest na wakacjach.
 
-Witam was- przywitała nas dyrektorka- raczej mnie znacie, więc nie będę się przedstawiać, wy też nie musicie. 
-Dzień dobry- powiedziałyśmy równo 
-Usiądźcie- powiedziała wskazując nam trzy miejsca przy stole leżące naprzeciwko jej krzesła.
Zrobiłyśmy jak nam kazała.  Na stole stały już najróżniejsze potrawy, wiele z nich już kiedyś jadłyśmy, ale część wyglądała na raczej magiczne. Kiedy wszyscy zaczęli jeść nałożyłyśmy sobie na talerze te potrawy, które według nas wyglądały niegroźnie. Kiedy już powoli kończyłyśmy jedzenie pani profesor zaczęła z nami rozmowę.
 
-A, więc jak bardzo ten świat różni się od waszej książki?- zapytała 
-Bardzo, pani profesor- powiedziała Sue- wiele osób jest po innej stronie niż napisano w książce, wiele osób żyje, a w książce zginęli, a wiele zginęło, a według książki żyli długo i szczęśliwie. 
-Severusie- starsza kobieta zwróciła się do ojca Em- jak wam idą lekcje Eliksirów? 
-Już skończyliśmy- poinformował ją Mistrz Eliksirów 
Pani dyrektor zakrztusiła się sokiem z dyni, który właśnie piła. 
-Ale ja to? Tak szybko?- zapytała po pewnym czasie 
-Skończyliśmy też teorię OPCM-u- dodał Draco 
-Że jak proszę? W ciągu niecałego dnia przerobiliście, aż tyle? –dziwiła się Minerwa 
-No w sumie, to one większość wiedziały już przed przyjazdem tu, z jakiegoś tam „natu” 
-Nie „natu”, tylko „netu”- poprawiła go Em 
-Czyli mugole wiedzą o nas aż tyle?- spytała zdziwiona 
-Tak –odpowiedziałam- są u nas takie jakby szkoły magii, ale z samą teorią i często nawet nie musimy się spotykać żeby się tego uczyć, no i w niektórych opowiadaniach napisane jest parę rzeczy o na przykład tworzeniu eliksirów, bo opowiadanka, które my czytamy są zwykle o tematyce ss/hg, hg/dm, gw/dm, albo severitusy, czy bellamorty, nigdy jeszcze nie czytałam czegoś takiego jak snary czy drary, ale o paru takich opowiadaniach słyszałam.
-Przetłumaczcie- poprosiła McGonagald 
-Dobra- powiedziała Em i wytłumaczyła, co znaczą wcześniejsze skróty. Kiedy doszła do snarów i drarów wszystkich napadł jakiś dziwny kaszel, a Draco zaczął się burzyć i mówić, że ten, kto to wymyślił jest totalnym idiotą.   
-Wiesz tato, bywały lepsze rzeczy, o tobie w necie, takie jak TOP10-powiedziała Sue 
-Warto pytać, co to?- zapytał mój ojciec 
-Nie- odpowiedziałam pewnie- to nie jest nic, o czym chcielibyście wiedzieć. 
-Wy macie dopiero 14 lat i czytacie takie coś? 
-No mówimy, że snarów i drarów nie czytałyśmy- protestowałam 
-Dobra tylko, czemu jakoś nie mogę uwierzyć, że w tych waszych ss/hg, niema nic powyżej 18.- powiedział Draco -Ale naprawdę nie było, przynajmniej nie zawsze.- powiedziała Em 
-Czyli czasem było?- dopytywał się Severus 
-No czasami.- przyznała Sue 
-Dobra, zmieńmy temat- powiedziała McGonagald 
Obiat nie potrwał długo, już o 15 byłyśmy z powrotem w naszym salinie. Nasi rodzice musieli zostać na górze, dyrektorka chciała zamienić z nimi kilka słów. Niechciała mówić przy nas, więc byłyśmy pewne, że rozmowa będzie o nas. Po jakiś 20 minutach nasi rodzice wrócili. 
-O, czym rozmawialiście- spytała Em 
-Minerwa stwierdziła, że nie powinniśmy tak na was naciskać- oznajmił rozbawiony Draco
-A wy na nas naciskacie?- spytałam 
-Minerwa stwierdziła, że to jedyne wytłumaczenie kolorystyki waszych strojów.- powiedział mój ojciec 
-Czyli ona nie wierzy, że po prostu chcemy być Ślizgonkami?- oburzyła się Sue
-Najwidoczniej. Może myśli, że wszystkie nastolatki szaleją za Potterem i całym Gryffindorem- powiedział Snape 
-Bo wszystkie NORMALNE nastolatki w świecie mugoli są takie, ale my nie zaliczałyśmy się tam do najnormalniejszych, każda nasza mugolski koleżanka wam to powie.    
-Tak normalne to wy nie jesteście- skomentował Severus, widocznie przypomniał sobie to, co ujrzał w myślach Em.
-Em niemów, że pokazałaś swojemu ojcu twoje sny!?- zapytała rozbawiona Sue 
-A, co? Miałam go okłamywać? 
-O czy ona śniła?- spytał przerażony Draco 
-Nie chcesz wiedzieć - poinformował Czarnowłosy mężczyzna, a nasza trójka się roześmiała. Sądząc po ich minach to pomyślały o tym samym, co ja „Snape mył Voldemorta… językiem!”, chociaż jemu mogło chodzić o to z ręcznikiem… 
-Jeśli to dotyczy mnie to chce!- oburzył się blondyn 
-No wiesz w pewnym stopniu… ale na pewno NIE chcesz wiedzieć co one o nas myślą- poinformował Snape 
-Chyba im powiedziałeś, ze nie byliśmy  tacy jak nas Rowling opisała?!- burzył się chłopak 
-Ona nas nie widza w ten sposób, mają raczej dziwne wyobrażenia…- Snape chciał chyba coś jeszcze dodać, ale przerwał mu nasz śmiech „dziwne wyobrażenia” dość delikatnie to ujął. 
-Severusie, nie mam ochoty na żarty! 
-Jak tak bardzo chcesz to porozmawiaj z nimi sam! 
-Dziewczyny do mojego gabinetu- powiedział po chwili ciszy 
Poszłyśmy za nim bez  słowa. Zastanawiałam się na ile prawdy mu ukazać. Snape wie wszystko, ale czy to mądre mówić to i jemu? Raczej, na pewno, nie. 
-Co jest takiego, czego Severus nie chce mi powiedzieć?- spytał jak tylko doszliśmy na miejsce.
Przez chwilę panowała cisza. Żadna z nas nie wiedziała jak odpowiedzieć na jego pytanie, patrzyłyśmy się tylko na siebie tempo. Po pewnym czasie zdecydowałam się przerwać milczenie.
-Są to sprawy, o których na pewno nie powinieneś wiedzieć. Mogę cię jednak zapewnić, że nie postrzegamy was, jako tych najgorszych z tych złych. 
-Jednak chciałbym wiedzieć, co myśli o mnie moja córko, siostra i chrześniaczka! 
-Jestem twoją chrześniaczką?- zdziwiła się Em 
-Tak, ale nie zmieniaj tematu.- denerwował się ojciec Sue 
-Dobra sam tego chciałeś!- powiedział wkurzona Em- według naszej wizji świata, tej, w której myślałyśmy, że to tylko zmyślona bajka dla dzieci, wy byliście tymi najfajniejszymi. Naszą Wielką Trójcą, byliście właśnie wy. Seviaczek- Misiaczek, Dracuś i Lucek. To był główny temat naszych rozmów, a często nawet i snów. Nie chcesz wiedzieć, co było w naszych snach… albo nie, jak chciałeś wiedzieć to może powiem ci jedno zdanie, którym zrelacjonowałabym jeden z tych normalniejszych snów: „Spałam z Draco po Lucku”- szok wypisany na jego twarzy dodał jej odwagi- wystarczy, czy może opisać kilka innych snów z wami w roli głównej, Np. o tym jak Snape mył Vol.…- niedane było jej dokończyć 
-Wystarczy!- przerwał jej mężczyzna- zrozumiałem już, dlaczego Snape nie chciał mi tego powiedzieć. 
-No nareszcie to do ciebie dotarło- skomentowałam- chyba, że chcesz troszkę więcej szczegółów, wiesz to naprawdę nie jest koniec… 
-Nie! Naprawdę, starczy. 
-To może zapomnisz o dzisiejszej rozmowie, będzie to dla ciebie zdrowsze, tato. 
-Myślę, że to raczej będzie lepsze dla was. Każdy normalny rodzic nieźle wkurzyłby się na swoją córkę, jeśli dowiedziałby się o takich… erotycznych wizjach, tyczących się o tyle starszych mężczyzn- zauważył. 
-Wy też święci nie jesteście!- zauważyłam- urodziłeś się w 1980 roku, Giny w 1981, a Sue jest, z 1997, więc byliście dość młodzi jak na rodziców! 
-Nie bądź taka mądra! Matka Sue miała 16 lat, gdy ją urodziła, nie tak jak wy, 15! 
-A czy ja powiedziałam, że jestem w ciąży? To tylko głupie myśli i beznadziejne sny. 
-Możemy skończyć ten temat?- spytałam 
-Tak, ale tę rozmowę jeszcze dokończymy Sue.

4 komentarze:

  1. To na początek gorsza część, czyli błędy.
    "Obiat" - wkradła się literówka, powinno być "obiad"
    "mugolski" - tak jak wyżej i tu wkradła się literówka, powinno być "mugolska".
    I błagam, pilnujcie kropek na końcu zdań...

    Treść jest ciekawa, napisana z humorem :P To opowiadanie naprawdę zapowiada się ciekawie :) Uważajcie tylko na te drobne błędy, a będzie świetnie!

    Pozdrawiam!
    Niedoskonała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiscie poprawimy bledy. Dziekujemy za skomentowanie i przeczytanie ;)
    ~Sue

    OdpowiedzUsuń
  3. Sue, Sue, Sue.
    Pomysł na historię świetny, na prawdę świetny. Ty i Twoja alpha (alfa) na prawdę macie wyobraźnię by coś takiego pisać. Historia może, a raczej na pewno będzie coraz lepsza. Poważnym problemem są dość częste błędy, które mimo Twojego betowania się pojawiają. Rozumiem, że wszystkiego się nie da wyłapać, jednak prosiłabym o więcej uwagi przy pracy. O wiele milej będzie się to czytać kiedy tekst zostanie dokładniej poprawiony.

    Tak czy inaczej na 100% będę tu częściej wpadać!
    Pozdrawiam
    ~Omega Ω
    ~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło słyszeć, że komuś się podoba i do tego ten ktoś będzie to czytał. Co do błędów to kilka pierwszych rozdziałów nie jest sprawdzona bo betować zaczęłam od 10 rozdziału. Co do błędów w pierwszych rozdziałach, planuje je poprawić w weekend.

      A co do mnie i mojej alphy, czyli Kate, to nie tylko my wymyślamy co się dzieje, choć w pierwszych rozdziałach tak jest. Pomysły daje również Lotta.
      ~~Sue ;)

      Usuń