sobota, 18 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 6



*Proszę komentujcie, bardzo nam na tym zależy. :) *

Rozdział 6 
-Malfoy Kate- krzyknął profesor Snape, a ja podeszłam do stołka i usiadłam na nim. Vice dyrektor włożył mi na głowę Tiarę Przydziału. 
Dopiero w tedy poczułam niepokój. Zaczęłam się zastanawiać, gdzie trafię. W końcu nic nie było pewne, zawsze mogłam nie trafić do Slytherinu, a to byłoby straszne.  
-Hm…- usłyszałam głos Tiary- ten wybór już się dokonał, ty go dokonałaś, dobrze wiem jakie są twoje pragnienia Kate, i ja je mogę spełnić. Jesteś córką dwóch, wielkich Ślizgonów. 
- Tak Lucjusz i Narcyza Malfoy to zdecydowanie Ślizgoni- pomyślałam 
- Widzę, że nawet nie wiesz, kto jest twoją matką, nie jesteś córką Narcyzy, tylko jej siostry- Bellatrix, a to mówi samo za siebie- SLYTHERIN!
Jeszcze nigdy nie czułam takiej ulgi i złości jednocześnie. Jeśli bym trafiła do Gryffindoru popełniłabym samobójstwo i to nie jest histeryzowanie! Tak przy okazji miałam zamiar zabić ojca za to, że mi nic nie powiedział!!! Może uznał, że to nieważne, albo zapomniał. Ja z nim jeszcze porozmawiam! Po prostu zabije dziada!
-Malfoy Sue- usłyszałam za sobą głos ojca Emily. Spojrzałam w tamtą stronę i zobaczyłam przestraszoną twarz Sue… czyli ona też nie była pewna. 
Wybór nie był natychmiastowy, ale trwał mniej- więcej tyle, co u mnie.  Po chwili, która wydawała mi się trwać wiecznie Tiara krzyknęła: 
-SLYTHERIN
Sue doszła do mnie i razem doszłyśmy do stołu Ślizgonów, jak tylko zajęłyśmy miejsca, usłyszałyśmy jak Snape woła Emily. Ona wydawała się niewzruszona. Niemiała żadnych wątpliwości, że trafi do domu węża, ale po chwili zmarszczyła charakterystycznie brwi. Tiara musiała zaproponować jej zostanie Krukonką, bo gdyby był to Hufflepuff lub Gryffindor jej reakcja byłaby znacznie gorsza. Po paru minutach Tiara się ugięła. 
-SLYTHERIN 
-Cześć nasza kochana kujonko- powiedziałam uśmiechając się szeroko- mówiłyśmy ci, nadajesz się do Krukonów. 
-Skąd wiecie?- spytała zszokowana 
-Daj spokój- powiedziała Sue- trochę cię znamy. Kłóciłaś się z Tiarą, ale to nie mogło być coś tak poważnego jak Gryffindor! 
-Tak w ogóle- zmieniłam temat- Sue, obraziłabyś się gdybym pozbawiła cię dziadka? 
-Co ci takiego zrobił, że chcesz go zabić- spytała przejęta 
-Wiesz, co nic takiego, tylko moją matką jest BELLATRIX, a nie Narcyza, jak dotąd myślałam. 
-CO???- krzyknęły obie troszkę za głośno, bo usłyszała je cała Wielka Sala. Wszyscy spojrzeli się w naszą stronę, ale zaraz wrócili do swoich zajęć, bo stwierdzili, że nie dzieje się nic ciekawego. I prawidłowo. 
-To, co słyszałyście, mój kochany tatuś zapomniał wspomnieć, że jestem tylko przyrodnią siostrą twojego ojca- zwróciłam się do Sue 
-Coraz bardziej mi się to wszystko podoba- powiedziała sarkastycznie Emily- najpierw to porwanie, teraz te tajemnice, według mnie oni wiedzą, kogo porwał Voldemort. 
-Też mi się tak wydaję- przyznałam jej rację- szczerze mówiąc, to ja myślę, że nie obiją tych dziewczyn, ani dziś, ani w ciągu najbliższego tygodnia, powiedzieli tak, żebyśmy się nie martwiły o to w czasie Uczty Powitalnej. 
Akurat w tedy podszedł do nas jakiś Ślizgon. Nie wyglądał źle. Miał blond włosy, które były postawione na żel, co dodawało mu męskości. Co normalne, przy jasnych włosach, miał jasno niebieskie oczy, które prawie wchodziły pod srebrny. Był wyższy od nas. No od Sue tylko jakieś 5cm, ale był. Wyglądał, jakby był na siódmym, ewentualnie 6 roku. W sumie to trochę przypominał Draco… O ile ja i Emily patrzyłyśmy się na niego po prostu oceniając, to w wzroku trzeciej z nas było widać… zauroczenie. Pierwszy dzień szkoły, a ta już wpadła po uszy! 
-Witam panie- ukłonił się  teatralnie niebieskooki- Jestem James i obecnie uczę się na szóstym roku. Było by mi miło, gdyby dały się panienki oprowadzić po zamku.- na tym skończył tę dumną przemowę, a my roześmiałyśmy się w głos. Albo był to efekt zamierzony, albo koleś był dziwny. „Panienki”, no bez przesady! 
-Co dziewczyny, idziemy??- spytała rozanielona Sue. Nie mogłyśmy jej tego zrobić i mimo, że znałyśmy zamek bardzo dobrze po tych dwóch miesiącach, zgodziłyśmy się na krótki spacer z chłopakiem. Zaraz po uczcie opuściłyśmy sale i poszłyśmy z nim. 
Ogólnie James był dość zabawny, robiąc z siebie idiotę, ale w pozytywny sposób, oczywiście. Pokazał nam gdzie znajdowały się wszystkie sale lekcyjne (i tak to wiedziałyśmy), oraz gdzie najlepiej się ukryć przed nauczycielami( zdążyłyśmy odkryć te miejsca włócząc się cały sierpień bez celu). Było z nim dość fajnie i dopiero 30 minut po północy postanowiliśmy iść do Pokoju Wspólnego Slytherinu. Niestety po drodze zauważył nas mój tata. 
-Czemu nie jesteście w łóżkach o tak późnej porze? Pierwszego dnia szlabanów nie rozdam, ale radze szybko skierować się do łóżek.-powiedział-  Kate, Sue, Emily wy jednak pójdziecie ze mną.- dodał po chwili. 
Skierowałyśmy się za nim do naszego salonu, gdzie usiadłyśmy jak zwykle, my na kanapie, a on na fotelu. 
-No tato, może chciałeś mi coś ważnego powiedzieć?- spytałam- coś, o czym zapomniałeś wcześniej? Jakiś mały szczegół?
-O co chodzi Kate?- spytał zdezorientowany. 
-No, nie wiem jak ty, ale ja wolałabym znać takie szczegóły jak to, kto jest moją MATKĄ- ostatnie słowo wykrzyczałam mu prosto w twarz. 
-O, co ci…- zaczął 
-Co, może nie zwróciłeś uwagi na to, którą z sióstr przeleciałeś? No fakt są podobne jak dwie krople wody. Obie mają włosy i twarz! 
-Jak śmiesz zwracać się tak do ojca…- powiedział, ale zaraz zrozumiał co miałam na myśli- tiara ci powiedziała… 
-Tak, dowiedziałam się, że moją matką jest Bellatrix. Szczerze mówiąc nie mogę uwierzyć, że byłam tak głupia i nie spytałam się, po kim mam taką burze na głowie i czemu do cholery mam ciemne włosy!- byłam zdenerwowana, trochę, bardzo, cholernie! Jak on śmiał nie powiedzieć mi o tak ważnej rzeczy!? 
-Kochanie, uspokój się, planowałem ci to powiedzieć, ale nie mogłem zdobyć się na odwagę… 
-No super! Mam ojca tchórza. Cudownie, ja idę do dormitorium…- i po prostu wyszłam, dziewczyny poszły za mną. Na szczęście jutro mam zaklęcia, więc będę miała szanse pogodzić się z ojcem i wszystko sobie z nim wyjaśnić. 
W pokoju wspólnym czekała na nas karteczka, że  nasze dormitorium znajduje się po lewo od kominka. Weszłyśmy tam i okazało się, że jest tam 5 łóżek, ale tylko nasze rzeczy. No nie najgorzej. Nie dość, że jesteśmy tylko we 3 to jeszcze mamy 5-cio osobowy pokój. 
-Nie wiem jak wy, ale ja się przebieram i idę spać, po dzisiejszym dniu muszę ogarnąć.- poinformowałam współlokatorki. 
-To jest good idea.- powiedziała Sue. 
Jak powiedziałam, tak też zrobiłam. Umyłam się przebrałam i położyłam. Dziewczyny zrobiły to samo i już po chwili wszystkie spałyśmy jak zabite w swoich łóżkach. 
Rano obudził nas magiczny budzik, wstałyśmy dość chętnie. Pierwszy dzień w szkole zawsze jest interesujący, a co dopiero w takiej szkole. Byłyśmy przyzwyczajone do szybkiego ubierania się (mugolski wf), więc byłyśmy gotowe w parę minut. Weszłyśmy do pokoju wspólnego. Był tam tylko jeden chłopak. Długie brązowe włosy, falowane. Czarne glany, ciemne jeansy i zajebista, jeansowa kurtka.
-Hej- powiedział do nas- wy tu chyba nowe? Pierwszy raz widzę żeby ktoś przychodził  do szkoły w waszym wieku. Który rok?  
-Piąty- powiedziałyśmy chórem. Chłopak nas nie zna. Można się trochę pobawić. 
-Ja też- powiedział radośnie- dopiero dziś przyjechaliśmy z bratem, bo byliśmy z rodziną na wakacjach i nie zdążyliśmy na ucztę powitalną. A tak w ogóle to jestem Lucas- przedstawił się. Mówił dość szybko i radośnie, ale było łatwo go zrozumieć.  
-Jestem Kate- celowo nie podałam nazwiska  
-Sue- podała mu rękę  
-Emily  
-Wiesz jesteśmy tu nowe i chciałyśmy się dowiedzieć czegoś o nauczycielach. Opowiesz nam coś, może o profesorze Snape’ ie.- powiedziałam. Miałam nadzieje, że palnie coś, czego Snape nie powinien słyszeć. Lubię tak wrabiać ludzi.;  
-Eee… on jest spoko, tylko mało uczy, a bardziej wymaga, wiecie, wy możecie mieć problem z jego poziomem, bo jak mniemam z nikim wcześniej Eliksirów nie miałyście?  
-Nie, on jest pierwszy- to nie było kłamstwo, przecież on był pierwszy.
-To może coś o profesorze Malfoy’ u?  
-Którym?- spytał- jest ich dwóch, ojciec i syn.- oznajmił  
-To może najpierw o tym starszym, jaki on jest, ostry?- spytała Sue. Złapała grę.  
-On jest akurat spoko. Uczy i wymaga tylko tego, czego nauczy. Za to ten młodszy nie jest najfajniejszy. Znaczy nie jest zły, ale jakoś tak nigdy nie wzbudził mojej sympatii. Po prostu ocenia uczniów, nie znając ich. Mnie skreślił, bo słuchałem na przerwie mugolskiej muzyki. Moją najwyższą oceną u niego jest Z. 
-O ile mi wiadomo, to za 3min mamy właśnie OpCM i jeśli nie chcemy się spóźnić, a ja nie chce, to  musimy biec!- pospieszała nas Emily. Miała racje byłyśmy prawie spóźnione na lekcje z moim bratem. Ruszyliśmy korytarzami  dość szybko. Weszliśmy do klasy równo z początkiem lekcji. Pierwszy dzień, a my już się prawie spóźniamy. 
-Zdążyliście w ostatniej chwili.- powiedział Draco- zajmijcie miejsca- nakazał.
Ławki w tej Sali były dwu osobowe. Emily i Sue usiadły razem i rzuciły mi przepraszające spojrzenie. Ja zaś usiadłam za nimi. Bez pytania dosiadł się do mnie Lucas, ale nie miałam nic przeciwko jego towarzystwu. 
-Mówiłeś, że słuchasz mugolskiej muzyki, czego dokładnie?- spytałam, gdy mój brat zaczął tłumaczyć coś, czego uczyłyśmy się miesiąc temu. 
-Raczej nie znasz. Jest to muzyka polska, a nawet ludzie z Polski nie znają w większości tych zespołów- poinformował 
-Pochodzimy z Polski-  spojrzał na mnie jak na jakieś dziwne zjawisko- naprawdę. Nie wierzysz mi? 
-Wierze. Ale nadal nie sądzę żebyś znała te zespoły- kiedy spojrzałam na niego z pogardą powiedział- no dobra, ale i tak są małe szanse na to że co kol wiek o nich słyszałaś. Słucham KULT-u… 
-Słuchasz KULT-u?- spytałam nieco za głośno 
-Jeśli chcecie sobie podyskutować to może wyjdziecie za drzwi!- zganił nas Draco 
-Przepraszamy- powiedziałam cicho, po czym na jego ustach zauważyłam uśmiech. Widać że, cieszył, że znalazłyśmy tu kolegę, ale chciał zachować pozory. 
Po chwili ciszy znów zaczęłam rozmowę z kolegą z ławki. Dowiedziałam się, że mamy identyczny gust muzyczny. KULT był moim ulubionym zespołem. Oprócz tego oboje słuchaliśmy SDM- u, Dżemu i Kazika. Nie wiedział tylko, co to jest KSU, ale to mu już mogłam darować. 
Po lekcji postanowiłam trochę pomęczyć chłopaka. Jak dowie się prawdy, może być lekko przestraszony. Gadał na swojego profesora, jego siostrze i córce, niezbyt mądre. 
-Poczekasz na nas chwile- spytałam puszczając oko dziewczyną 
-Ok. 
Podeszłyśmy we trójkę do Draco. 
-Chciałam o coś spytać- powiedziałam, co było prawdą, musiałam spytać o matkę. Dlaczego to przede mną ukrywali. Bo raczej on wiedział . 
-O, co?- spytał rozpoznając moją poważna minę. 
-Nie tu. Mogę do ciebie przyjść dziś o 19.- spytałam, po czym spojrzałam na minę Lucasa.
Nie zauważył, że zwróciłam się do profesora na „ty”. 
-Pewnie. A jak tam? Macie już jakiś znajomych w Slytherinie? No oprócz kolegi, z którym dyskutowałaś pół lekcji- zwrócił się do mnie 
-Moja wina, że mi się nudzi na lekcji. Nauczyłeś nas tego w wakacje.- zauważyłam 
-Słuchanie tego po raz drugi jest nudne- dodała Sue- kiedy zaczną się lekcje, których z nami nie przerabiałeś? 
Lucas wydał z siebie jakiś dziwny odgłos. Wszystkie trzy odwróciłyśmy się w jego stronę.
Miał nieco przestraszoną minę. Czyli wreszcie zrozumiał. Mało kumaty, ale to cecha rozpoznawcza wszystkich facetów. 
-Nie wiem. Jakoś, na studiach wyższych.- odpowiedział nam Draco- lećcie. Za chwile macie
Zaklęcia. Nawet wy nie możecie się tak spóźniać na każdą lekcję.
Wyszłyśmy z sali. Lucas czekał na nas za drzwiami. Widocznie bał się, że powiemy  Draco, co o nim mówił. 
-Hej Lucas, co taki przestraszony?- spytała niewinnie Sue 
-Czemu nie powiedziałyście, że znacie osobiście profesora Malfoy’ a?- spytał z wyrzutem 
-No to raczej oczywiste, że znam osobiście własnego ojca- powiedziała Sue. Na widok jego miny wszystkie trzy wybuchłyśmy śmiechem. Był chyba trochę zdziwiony, albo uznała, że sobie z niego żartujemy. 
-Że jak??? Jesteście córkami Malfoy’ a?- spytał po pewnym czasie 
-Poprawka. My dwie jesteśmy córkami Malfoy’ ów- powiedziałam wskazując na Sue
-Malfoy’ ów?- spytał jeszcze bardziej zdziwiony. Dobra, on był na prawdę nie kumaty. Każdy normalny człowiek już by coś tam zrozumiał. 
-Jestem córką Lucjusza. Sue jest córką Draco, jak pewnie zdążyłeś zauważyć, a Emily jest córką Severusa.- znów zrobił dziwną minę. 
-Że niby jesteś córką Snape’ a? 
-A co Kate przed chwilą powiedziała? Zaczynam wierzyć pani Spokojnej. Faceci to niższy gatunek.- To był wręcz cytat. Z… każdej lekcji polskiego. Pani Spokojna zawsze, ale to zawsze mówiła, że chłopacy to inny, niższy gatunek. Do dziś pamiętam lekcje o Biblii. „Dlaczego Bóg najpierw stworzył mężczyznę, a potem kobietę?... Ciołki, bo mężczyzna to eksperyment, do tego strasznie nieudany. A kobieta to doskonalsza wersja człowieka!” Oj tak. Uwielbiam tą kobietę.

4 komentarze:

  1. Jestem z was dumna.. Fajny rozdział ale krótki :( ale tak to jest spoko ~Bellamort ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło zobaczyć, że jednak ktoś to czyta :)

      ~~Sue <3

      Usuń
  2. Świetny rozdział!
    Czekam na kolejne. :)
    Zajrzycie do mnie?
    foreversevmione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń